Szkoła modlitwy - odc. 4

Dnia .

HIERONIMIANUM (IV)

 Prawdziwie pokorna miłość potrafi siedzieć cicho i cierpieć po cichu, bez narzekania. Tego uczy Żółty zeszyt, czyli zapis ostatnich czterech miesięcy życia świętej Teresy z Lisieux. Tej, która powtarzała, że wszystko jest łaską. Najmłodsza córka Państwa Martin, Ludwika i Zelii, przeszła do historii jako Teresa od Dzieciątka Jezus, Mała Tereska. Przeżyła 24 lata, w tym 17 miesięcy choroby, 3 miesiące leżenia i 37 godzin agonii. Od niej uczymy się, że trzeba nieustannie patrzeć w niebo i powtarzać Jezusowi: Kocham Cię bardzo, bardzo!

Mała droga dziecięctwa Bożego przypomina o powołaniu do pokornej miłości, która stanowi najprostszą drogę do królestwa Bożego. Być małym to nie przypisywać sobie żadnych cnót, pamiętając, że wszystko jest darem Bogu. To nie zniechęcać się upadkami – dzieci upadają często, ale są zbyt małe, by sobie wyrządzić szkodę, wstają i z radością biegną dalej. Nikt nie ma do nich pretensji. Windą do nieba są Twoje ramiona, o Jezu, uczy Święta Karmelitanka, dlatego pragnie być mała, maleńka, lekka jak piórko, by Pan Jezus nie natrudził się, dźwigając ją do nieba. Taka pokora sprawia, że ludzka małość otwiera się na miłość i miłosierdzie Boga. I nawet najmniejsze zło przemienia się w klucz do bram zbawienia; powierzając swoje cierpienia Jezusowi stajemy się pomocnikami w dziele uświęcania świata: Nic nie sprawia większych „małych” radości jak „małe” przykrości. Skoro wszystko ofiarujemy Panu Bogu, to nie musimy się o nic lękać, On zatroszczy się o nas jako najlepszy nasz Ojciec.

 

Walczmy dalej, choćbyśmy nie miały nadziei na zwycięstwo.

Dobrze jest nic nie mówić.

Modlić się nie oznacza wiele mówić, ale wiele kochać.

Patrzmy na życie we właściwym świetle. Jest to chwila pomiędzy dwoma wiecznościami.

Nie pragnę zobaczyć Pana Boga na ziemi!

Muszę mieć zawsze przygotowana pracę; w ten sposób nie czuję niepokoju

i nigdy nie tracę czasu.

Tak, mój Boże, tak, mój Boże, chcę wszystkiego.

 

Zdaniem Teresy mamy zaledwie krótkie chwile naszego życia, aby kochać Jezusa – diabeł wie o tym dobrze i chce, byśmy je strawili na trudach niepotrzebnych. Jego bronią jest pycha i egoizm, które odsuwają Boga na dalszy plan. Jeżeli człowiek służy sobie, własnej wygodzie, przyjemności i ambicjom, wówczas schodzi z drogi zbawienia. Nie wolno się jednak lękać, Pan Bóg nieustannie dopomaga, a zawiść i oszczerstwa ludzi, którzy zdradzili wiarę i odwrócili się od Ewangelii, nigdy nie przekreślą planu Boga. Tak naprawdę wola Boża spełni się mimo zazdrości ludzkiej, Tereska powtarza słowa świętej Joanny d`Arc.

Mała Teresa każde swoje cierpienie ofiaruje Jezusowi, a nawet pociesza swoje siostry: wszak już Adamowi obiecano w Księdze Rodzaju: „śmiercią umrzesz”, to takie proste. Nawet największe boleści trzeba znosić z chwili na chwilę i nie popadać w rozpacz, nie trzeba rozpamiętywać tego, co było albo co dopiero nadchodzi. Cóż z tego, że odczuwamy ból, skoro słodycz Bożej miłości mieszka w sercu: jestem pewna, że Bóg mnie nigdy nie opuści. Warto walczyć o Jego łaskę, nie przejmując się opinią ludzi. Pouczająco brzmi anegdota, w której Teresa opisuje powieściowe perypetie panienek z pensji. Otóż ich wychowawczyni nieustannie powtarzała „Masz rację”, słuchając ciągłych skarg (dziewczynki donoszą na siebie, opowiadając niestworzone historie). Taka postawa oburza przyszłą karmelitankę: jak można tak obłudnie przyznawać rację oskarżeniom kolejnej skarżypyty. Ja mówię całą prawdę… niezależnie czy będę za to lubiana. To umiłowanie prawdy, wbrew wszystkiemu, prowadzi Teresę poprzez kolejne godziny życia wiernego Bogu, aż do ostatniego wyznania: Mój Boże, kocham Cię…